wtorek, 13 października 2015

3. Pieniądze szczęścia nie dają, ale...

-Jak to z nim rozmawiałaś?!-Kristy krzyknęła tak głośno, że siedząca koło mnie starsza pani spojrzała się na mnie dziwnie po czym przesiadła się dwie ławki dalej.
-Ja nie miałam pojęcia, że to on! W recepcji pomylili pokoje i kiedy weszłam do mojego pokoju okazało się, że jednak ktoś tam jest i...
-Czekaj, sekundka...Nie poznałaś go?!
-Mówisz tak, bo nie wiesz jak bardzo się zmienił. To nie jest ten sam 20-letni chłopak w okularach, obcięty na zapałkę, mówiący z tym swoim śmiesznym akcentem. Nie widziałam go od 3 lat Kristina!
-Dobrze już, rozumiem. No i? Co właściwie ci powiedział?
-Z początku pytał o to, co tu robię, jak podoba mi się hotel. Później poszedł ze mną do recepcji. Kiedy staliśmy pod moim pokojem powiedział moje imię, trochę byłam zdezorientowana. A kiedy pokazał mi tatuaż...Chciał mi wszystko wytłumaczyć, ale zatrzasnęłam przed nim drzwi-głos mi się załamał.-Teraz, kiedy już prawie o Nim zapomniałam znów się pojawia. Co ja sobie myślałam jadąc na Tour, że Go nie spotkam?
-Ally, no weź daj spokój! Najsilniejsza babka jaką znam wymięka? Spełnianie twojego marzenia o byciu na tym wyścigu popsuje jeden, nic nie znaczący kolarz? Weź się w garść i idź robić to, co najlepiej ci wychodzi, wywiady. I pokaż temu pajacowi co stracił przez swoją głupotę.
-Ty to potrafisz zmotywować Kristy. Dzięki, za wszystko! Czekam na ciebie, pa!-Podniesiona na duchu schowałam telefon do kieszeni i jedną z alejek ruszyłam do hotelu, by robić to, co rzekomo, najlepiej mi wychodzi.
-I jak Phil? Masz jakieś propozycje?-Weszłam do pokoju kamerzysty bez pardonu i rozsiadłam się na jego łóżku.
-Ale że co?-Wybełkotał z pełną buzią, bo właśnie jadł pączka.
-No, kogo bierzemy na pierwszy ogień?-Spojrzałam na niego bez entuzjazmu.
-Aaa...a co ci się tak pali do roboty? Liczysz na podwyżkę czy chcesz poderwać jakiegoś kolarza?-Philip posłał mi figlarny uśmiech.
-Jakby ci to powiedzieć. Pieniądze niby szczęścia nie dają, ale można za nie kupić samochód. A wtedy już do szczęścia niedaleko-skwitowałam krótko.-Masz 5 minut. Czekam w hallu-powiedziałam i wyszłam zostawiając Philipa zdziwionego moją poprzednią odpowiedzią. Weszłam do pokoju, z którego zabrałam plakietkę. Zamknęłam drzwi i powędrowałam we wcześniej umówione miejsce.
Chłopaki przyszli jak zwykle trochę spóźnieni, właściwie musieli przytaszczyć na dół cały sprzęt, więc  wybaczyłam im to 15 minutowe spóźnienie. Widząc krzątających się gdzieś po hallu kolarzy grupy Omega Pharma-Quick-Step, powiedziałam Dave'owi aby włączył sprzęt, sama zaś wzięłam w dłoń mikrofon i podeszłam do jednego z kolarzy.
-Przepraszam. Jesteśmy z Eurosportu. Moglibyśmy przeprowadzić krótki wywiad?-Zapytałam, a moim rozmówcą okazał się Tony Martin. Gdy kolarz przytaknął głową kazałam włączyć kamerę Dave'owi, Matt stał już gotowy. Sprawdziłam, czy mikrofon jest włączony i zaczęłam rozmowę.
-Witamy bardzo serdecznie prosto z Wysp, jest z nami jeden z kolarzy grupy Omega Pharma-Quick-Step, Tony Martin. Tony powiedz, jak czujesz się przed 101 edycją Wielkiej Pętli? Czy przygotowania były według ciebie owocne i czego możemy oczekiwać od twojej jazdy?-Zapytałam płynnie angielskim i przyłożyłam Martinowi mikrofon do twarzy.
-Nastroje w drużynie są bardzo bojowe. Wiadomo, każdy chce powalczyć o jak najlepszą lokatę, jeśli nie dla siebie to dla drużyny. Wydaje mi się, że dobrze wykorzystałem okres przygotowawczy, ale to tak na prawdę okaże się w trakcie Tour'u. Cóż, chciałbym powalczyć o wygranie tych najważniejszych etapów, ale będę miał na pewno wielu wymagających przeciwników-Tony zakończył wypowiedź lekko uśmiechając się do kamery.
-W takim razie życzymy powodzenia  dla ciebie i całej drużyny. Moim rozmówcą był Tony Martin, dziękuję.
-Dziękuję-chłopak jeszcze raz się uśmiechnął.
Dave wyłączył kamerę.
-Dzięki za wywiad. Powodzenia jutro-spojrzałam na kolarza.
-To była czysta przyjemność. Jak jutro wygram robisz ze mną pierwsza wywiad!-Martin pokazał mi rząd białych zębów. Chciałam coś powiedzieć, ale w tym czasie zadzwonił telefon kolarza.-Przepraszam, muszę już iść. Do zobaczenia jutro, mam nadzieję-i kolarz zniknął za drzwiami windy.
-Co to miało znaczyć, to z wywiadem?-spytał lekko zdziwiony Matt.
-I co! Mówiłem, że będą się do niej ślinić! Właściwie to dobrze, będziemy mieli najlepsze wywiady-oznajmił z entuzjazmem Phil.
-Aha, czyli jak facet jest miły dla kobiety to od razu się ślini i Bóg wie co jeszcze? Ty jak coś czasem palniesz...-w tym momencie zakryłam sobie twarz dłonią.
-O, Kwiato idzie!-Matt podniósł się z miejsca z entuzjazmem, gdyż Kwiatkowski bez wątpienia był jego ulubionym kolarzem.
-Włączcie kamerę a ja pójdę zapytać o wywiad-powiedziałam i ruszyłam w stronę kolarza. Kiedy byłam już blisko i miałam otwierać usta, Michał spojrzał na mnie spod byka i powiedział:
-Czy możecie mi dać choć chwilę spokoju?! Gdzie się nie ruszę wszędzie za mną łazicie-wrzasnął po angielsku a wszyscy przebywający koło nas ludzie dyskretnie się spojrzeli.
-Podeszłam do pana pierwszy raz, więc nie rozumiem oburzenia. Poza tym chyba każdy znany sportowiec liczy się z tym, że wywiady i konferencje to nieodłączny element jego życia. Jeśli zostałby pan mistrzem świata to też udzielił kilku wywiadów, a potem zamknął się w pokoju i nie wychodził do następnych mistrzostw?-Byłam zdenerwowana, bo Kwiatkowski zachowywał się jak rozpieszczony dzieciak.
Moje słowa chyba mocno zdziwiły kolarza, z resztą moja ekipa też stała z boku i przyglądała mi się, wszyscy z otwartymi buziami.
-Nie mam zamiaru tego słuchać-Kwiato prychnął,
odwrócił się na pięcie i szedł w stronę wyjścia z hotelu.-Idźcie wszyscy w cholerę! Najmądrzejsza się znalazła, pieprzona dziennikarzyna-powiedział w swoim ojczystym języku. Na jego nieszczęście usłyszałam te słowa bardzo wyraźnie.
-Z tą najmądrzejszą to bez przesady. Czy komuś tu się za bardzo nie udziela poczucie wyższości? Taki ładny język, po co niszczyć go wulgaryzmami?-odpowiedziałam po polsku na tyle głośno, by usłyszał. Odwrócił się w moją stronę. Jego mina wyglądała, jakby zobaczył przynajmniej UFO. Po chwili jednak jego twarz znów pokryła się czerwienią a na czole pojawiła się żyłka. Kwiatkowski wyszedł z hotelu trzaskając za sobą drzwiami. Uśmiechnęłam się triumfalnie pod nosem.
-Tak...wiecie, w każdej sytuacji są jakieś plusy. Mamy jedną ekipę mniej na głowie-stwierdził ochoczo Phil.
-Ally co ty mu powiedziałaś?!-Zaciekawił się Dave.
-Właściwie to nic takiego. Stwierdziłam tylko, że polski to ładny język.
-Jasne...i o to się tak wkurzył?
-Tego nie wiem. Może jakieś problemy, wahania nastroju...może stres przed Pętlą.
-Dobra, dobra, ale z tymi wywiadami to mu dobrze powiedziałaś-Dave posłał mi uśmiech i przybiliśmy sobie 'piątkę'.
-Zupełnie zapomniałam! Za 10 minut konferencja!-Wrzasnęłam chyba zbyt głośno. Wszyscy ruszyliśmy do sali konferencyjnej. Cały czas miałam w głowie spotkanie z Kwiatkowskim. Wielki gwiazdor się znalazł...






*~*~*~*
Witam po dłuższej przerwie!
Pod ostatnim rozdziałem pojawiły się komentarze dotyczące spotkania Oli ze Zdenkiem. Rozumiem wasze zdziwienie, ale w ramach wyjaśnienia, aby przedstawić wam obraz 'starego' Zdenka umieściłam w tym rozdziale trochę właśnie na ten temat. Tak po prostu ułożyłam sobie w głowie spotkanie tej dwójki.  Mam nadzieję, że nie macie mi za złe, że taki właśnie miało przebieg :).
A teraz o tym co w trzecim rozdziale! I chyba na to czekałyście:spotkanie dwóch głównych bohaterów. A żeby nie było zbyt miło i przyjemnie...Michał pokazał nam trochę swojej złej strony.
Czekam na opinie w komentarzach! :*:*