poniedziałek, 20 lipca 2015

Prolog

Przed przeczytaniem odsyłam jeszcze tutaj, gdyż nastąpiło kilka zmian :).



*~*~*~*
Ponura, jesienna pogoda. Deszcz pada nieprzerwanie od kilku godzin. Wszyscy w studiu wili się ociężale, bez przerwy popijając rozgrzewające napoje. Więc kiedy wybija upragniona przez wszystkich 15:00 w jednym momencie robi się tłoczno. Niektórzy się spieszą, aby choć chwilę spędzić w domu, bo o 19 muszą wrócić na kolejne nagranie.
Dokończyłam porzadkowanie papierów. Na zegarku widniała godzina 15:07. Wychodziłam ze studia jako ostatnia. Wsiadłam do samochodu, włączyłam radio, zapięłam pasy i ruszyłam do marketu. W lodówce zapewne świeciło pustkami. Po dwudziestu minutach stania w korku wreszcie zaparkowałam pod supermarketem. Kiedy szłam z torbami do samochodu rozdzwonił się mój telefon. Odłożyłam torby na ziemię i zaczęłam szukać dzwoniącego przedmiotu w torebce. Kiedy w końcu go znalazłam uciszył się. Jedno nieodebrane połączenie od:Kristina. Wybrałam odpowiedni numer i już po chwili usłyszałam głos przyjaciółki.
-Ally,głupia sprawa...-mówiła zapłakanym głosem, co chwila pociągając nosem.
-Kristy, co się stało, dlaczego ty płaczesz?!-W głowie pojawiały się najgorsze scenariusze, bałam się o nią.-Jesteś w domu?
-Tak,ale...
-Za dziesięć minut jestem!-Weszłam jej w słowo po czym szybko się rozłączyłam. Wzięłam torby, wrzuciłam je niedbale do samochodu i jak najszybciej ruszyłam pod adres przyjaciółki. Po 15 minutach stałam już pod drzwiami jej mieszkania. Otworzyła mi z rozmazanym na całej twarzy tuszem, lekko przygarbiona, z pudełkiem chusteczek w dłoni. Nie pytałam, po prostu mocno ją przytuliłam. Po dłuższej chwili weszłyśmy w głąb mieszkania, milczałyśmy. Kristy przyniosła mi kubek z herbatą, cytryną i cynamonem. To nie wróżyło niczego dobrego. Zawsze przyrządzała tak herbatę, kiedy zapowiadało się na długą, trudną rozmowę. Siadałyśmy wtedy i wiele godzin spędzałyśmy na rozmowie. Ale tym razem Kristy nie spieszyła się zbytnio z wyjaśnieniami.
-Nie pomogę ci, jeśli nie powiesz, co się wydarzyło-powiedziałam, kiedy po upływie kilku minut nie zmieniło się nic, może z wyjątkiem zawartości naszych kubków.
-Ja...nawet nie wiem od czego zacząć-po jej policzku spłynęła łza.
-Od początku-lekko się uśmiechnęłam chwytając ją za rękę, aby dodać jej odwagi.
-Jestem w ciąży-wychrypiała Kristy chowając twarz w dłoniach.
-Dlatego płaczesz? Rozumiem, że nie planowaliście dziecka, ale przecież dacie radę. Tonny uwielbia dzieci, musiał być szczęśliwy, kiedy mu powiedziałaś!
-On mnie zostawił-spojrzała mi teraz głęboko w oczy.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Odjęło mi mowę.
-Co? Jak...-nie było mnie stać na nic więcej.
-Wrócił od kolegi. Byłam w toalecie, właśnie skończyłam robić test, trzeci test, trzeci pozytywny test. Kiedy wyszłam siedział na sofie drapiąc się w brodę. Usiadłam koło niego, kładąc przed nim na stoliku test. Wstał jak oparzony, zaczął pytać co to takiego, mówił, że mam nie robić sobie żartów. Kiedy powiedziałam, że sprawdzałam trzy razy wszedł bez słowa do sypialni trzaskając za sobą drzwiami. Po 10 minutach wyszedł z walizką. Zapytałam co robi, na co odpowiedzał, że przeprowadza się do Matsa. Wyjaśnił, że nie możemy już dłużej być razem, że chciał powiedziec mi to już wcześniej. Powidział, że kogoś poznał. Oddał mi klucze i...i wyszedł z mieszkania-Po raz kolejny mocno przytuliłam Kristine do siebie. Byłam w szoku. Facet, którego zawsze uważałam za wzór, mężczyzna, który tak cudownie dogadywał się z bratanicą Kristy oraz jej 6-letnią siostrą. Wyobrażałam go sobie w przyszłości jako kochającego męża i ojca.
-Kristy...uspokój się...nie możesz się teraz denerwować. Tonny pewnie był w szoku, działał pod wpływem impulsu.
-On miał kogoś na boku, rozumiesz? Zdradzał mnie.
-Ale będzie miał dziecko z tobą i czy tego chce czy nie będzie musiał ci pomagać chociażby finansowo. Kristy...ja ci pomogę. Nie zostaniesz sama, jesteś młoda, piękna.
-Do czasu, aż moje nogi nie zaczną puchnąć, waga osiągnie wagę słonia, twarz spuchnie jak wielki bąbel...-Kristina wyliczała patrząc zaciekle w dno kubka.
-Przesadzasz. A pozatym spełniło się jedno z twoich marzeń-spojrzałam na nią gładząc jej dłoń.
-Taa...Ale w pakiecie miał być przystojny, troskliwy mąż. Ally przecież ja mam 21 lat!-westchnęła ciężko.
-Moja mama urodziła mnie w wieku 21 lat i jakoś sobie poradziła. Nie można mieć wszystkiego Kristy...ale mogę ci obiecać, że jeszcze spotkasz odpowiedniego mężczyznę. Musisz być teraz silna. Dla dziecka. Pokażesz Tonny'emu, jak bardzo się pomylił wybierając inną drogę, niż ta twoja i teraz już też twojego dziecka.
-Chyba muszę zacząć dziękować Temu na Górze, za tak wspaniałą osobę w moim życiu, jak Ola Tokarska-powiedziała Kristina, ocierając ostatnią łzę.

Dochodziła 19:30. Wzięłam do ręki telefon. Po trzecim sygnale usłyszałam w końcu głos.
-Matko! Gdzie ty jesteś?! Dzwoniłem do ciebie z 10 razy!
-Cześć kochanie. Tak w pracy dobrze...
-Powiesz mi gdzie jesteś?
-U Kristy. Ma małą...awarię i muszę zotać u niej na noc.
-Coś poważnego się stało?
-I tak i nie...Wiesz, to delikatna sprawa, nie na telefon. Porozmawiamy jutro, kocham cię.
-Do zobaczenia jutro słońce, ja ciebie też.
Akurat odłożyłam telefon na stolik, kiedy do salonu weszła Kristina.
-I co? Myślisz, że pozwolę ci tu zostać? Nie ma mowy! Wracasz do domu, do faceta! Ja teraz muszę mieć więcej miejsca i do łóżka cię nie wpuszczę, na kanapie nie możesz spać...
-Mogę-powiedziałam rozwiązując sznurówkę buta.
-Ale ja ci nie pozwalam i koniec! Nie kłóć się z ciężarną-spojrzała na mnie z cwanym uśmieszkiem.
-Kristina..nie wiem czy to dobry pomysł, żebyś została sama...
-Nie będę sama-uśmiechnęła się lekko wskazując na swój brzuch.
Pożegnałam się z przyjaciółką i pojechałam do domu.

 Po 20:00 na ulicy są jedynie znikome korki. W taką pogodę nikomu nie chce ruszać się z domu. Zgasiłam silnik auta. Wyjęłam zakupy i zamknęłam samochód. Szłam w stronę bloku, w którym znajdowało się moje mieszkanie. Poczułam wibracje w kieszeni. Godzina: 21:16. Wiadomość od: Kristina:"Zostawiłaś u mnie torebkę, wpadnij po nią jutro, buziaki". Jestem tak rozkojarzona, że pewnie gdyby nie Kristina nawet nie zauważyłabym braku torebki. Wchodząc na jeden z ostatnich stopni przypomniałam sobie, że przecież w torebce miałam klucze. Na moje szczęście jednak drzwi od mieszkania były otwarte. Weszłam do środka, delikatnie odłożyłam zakupy w przedpokoju. Udałam się do łazienki, gdzie odkręciłam w wannie wodę. Zdziwiła mnie cisza panująca w mieszkaniu. Kiedy weszłam do sypialni wszystko się wyjaśniło. Moje życie w jednym momencie zostało przewrócone do góry nogami, aby zaraz potem rozpaść się na milion kawałeczków. W oczach błyszczą łzy, które spływając, pozostawiają mokre, czarne ślady na moich policzkach. Chciałam jak najszybciej zapomnieć o tym, co zobaczyłam. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi wyjściowych.
-Ally! Proszę cię, daj mi wytłumaczyć...To nie tak...nie tak jak wyglądało!-Krzyknął mężczyzna zapinając spodnie.
-Nie? Nie zdradziłeś mnie z kobietą, która znajduje się w naszej sypialni? Bo właśnie tak to wyglądało!
-Ja tego nie chciałem!
-A jednak to zrobiłeś! Miej choć tyle odwagi, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność-obraz mi się zlewał. Zdołałam jednak zauważyć nieznajomą kobietę wybiegającą z naszego mieszkania. Wybiegła w szpilkach i niezapiętej, bordowej sukience. Zakręciło mi się w głowie. Nie chciałam dłużej przebywać w tym mieszkaniu, z Nim. Poszłam do łazienki zakręcić wodę. Ubrałam kurtkę, chwyciłam telefon.
-Gdzie ty idziesz? Ally nie wygłupiaj się!
-Jutro rano ma cię tutaj nie być, klucze zostaw w szkrzynce na pocztę.
-Daj wytłumaczyć... Co dalej z nami?
-Nie ma 'nas'. Spieprzyłeś wszystko!
-Proszę cię, Ally...
-Żegnaj, Styby.



We used to have it all, but now's our curtain call
So hold for the applause, oh
And wave out to the crowd, and take our final bow
Oh, it's our time to go, but at least we stole the show
At least we stole the show 


*~*~*~*
Witam serdecznie! Na początku to opowiadanie miało mieć zupełnie inny charakter, moje pomysły w głowie jak szybko się rodziły, tak szybko stwierdzałam, że się nie nadają. Aż w końcu olśnienie! Zobaczymy, co z tego wyjdzie :)
Do końca starałam się trzymać w napięciu i nie ujawniać, kto jest partnerem Oli. Mam nadzieję, że będzie się miło czytać :).


                                

6 komentarzy:

  1. Cieszę się, że zaczęłaś i to z mocnego C!
    Życie dwóch przyjaciółek wywróciło się do góry nogami i to wszystko przez facetów! Za Stybarem to je nie przepadam, w sumie on mi jest łotewa, ale zranił Olę, samiec pospolity, nie wybaczam. Czekam na następny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :) Hmmm...a czy Ola mu wybaczy? Kolejny rozdział wkrótce :).

      Usuń
    2. Dziewczyno ja po prostu Cie kocham, że nareszcie coś tutaj powstało ! Kiedy ( o cholera to dawno bylo xd) wpadłam na to opowiadanie przypadkiem, a w bohaterach - Michał, myślałam że mam zwidy. Ale nie. Wreszcie,nareszcie ktoś pisze o naszym Kwiatku. Po prostu dziękuję!
      Ale chociaż uwielbiam całą ekipę Etixx, tutaj Zdenek powinien jechać karne TdF, przez całe Alpy. Nie zasługuje na Ole, .. Cham. Bo inaczej się nie wyrażę;ccc pisz dalej, bo naprawde warto. Bo a) pomyśl jaka oryginalna jesteś, bo opowiadania o kolarzach nie są częste, b) nie mam argumentu, ale pisz bo jestem ciekawa co dalej xD
      Pozdrawiam ;*

      Usuń
    3. Teraz, kiedy wiem, że ktoś będzie śledził dalsze losy Oli nie mogę się wycofać(i nie chcę :D). Tak więc mam nadzieję, że nie zawiodę Ciebie i innych czytelników. Do następnego:)) .

      Usuń

  2. Cudo. Naprawdę podoba Mi się ta historia i możesz być pewna , że będę. Dzięki Tobie i temu opowiadaniu dostałam olśnienia co do bohaterów mojego nowego opowiadania. Dziękuję.
    Wracam do rozdziału. Czytałam go z ogromna ciekawością. Na początku wszystko normalnie. Dziewczyna, która ma swoją pracę i dobra przyjaciółka, która zawsze znajdzie się przy swojej przyjaciółce tak jak Ola przy Kristina. Niestety życie nie jest idealne. Tonny to idiota. Jak mógł tak po prostu zostawić dziewczynę w ciąży? Cieszę się, że dziewczyna nie załamała się i chce urodzić dziecko i je wychować. Jednak niestety złych wiadomości nie koniec. Porzucenie i zdrada w jednym rozdziale? Takie rzeczy tylko u Ciebie, ale to powoduje jedynie , że jeszcze bardziej chce się czekać na następny. Zdenek nie zasługuje. Jak mógł tak postąpić. Dziewczyna naprawdę Go kochała, a On ją zdradził do tego w Ich, wspólnym mieszkaniu. I zgadzam się z Candqq, Stybar, karne Tour de France po Alpach i jeszcze dodam, że Pirenejach.
    Czekam na następny , buziaki i weny ! :*

    P.s. zapraszam do Mnie na bohaterów kolarskiej historii :)
    [http://cena--marzen.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że w jakimś stopniu dzięki temu opowiadaniu znalazłaś pomysł na swoich bohaterów. Zajrzę na 100% :)).

      Usuń