niedziela, 30 sierpnia 2015

2. Tatuaż

Nieprzyjemny dla uszu hałas zerwał mnie ze snu. Wyłączyłam budzik i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam uszykowane  już wczoraj ciuchy po czym zniosłam walizkę ze schodów i postawiłam ją w kuchni. Piłam kawę, kiedy ujrzałam przez okno znajomy samochód parkujący przed moim blokiem. Po chwili w mieszkaniu rozległ się dzwonek. Otworzyłam drzwi a moim oczom ukazał się Philip.
-Jestem prawie gotowa, skoczę tylko do góry po torebkę-oznajmiłam stojącemu w przedpokoju kamerzyście.
-To ja w tym czasie zniosę walizki i będę czekał w aucie-Philip ruszył do kuchni po moje bagaże. Pobiegłam do góry po torebkę, sprawdziłam czy wszystko powyłączałam, ubrałam buty i wyszłam z mieszkania dokładnie je zamykając.

Siedziałam na jednym z krzesełek lekko poddenerwowana. Lot opóźnił się już o 30 minut. Kristina samolot  miała dopiero o  11:40 i leciała prosto do Paryża. Ja nie miałam tego szczęścia. Po cichu w duszy mimo wszystko cieszyłam się, że będę mogła być na Wielkim Tourze.
Po 50 minutach czekania mogliśmy udać się ku odprawie biletowo-bagażowej. Po kolejnych 20 minutach zajmowaliśmy nasze miejsca. Leciała nas w sumie czwórka. Philip i Dave-kamerzyści,  Matt-dźwiękowiec i ja, jedyna kobieta wśród tych prawie 2-metrowych olbrzymów. Nie miałam z tym jednak większego problemu, bo zazwyczaj lepiej dogadywałam się z mężczyznami i wolałam ich towarzystwo. Wyjątkiem była Kristy.


Prawie cały lot przespałam. 10 minut przed lądowaniem obudził mnie Philip.
-I jak się czuje pani redaktor przed tym prestiżowym wyścigiem, na którym ma zaszczyt przeprowadzać wywiady z wielkimi sportowcami?
-Kurcze, Phil dobrze ci idzie. Może się zamieńmy co? Chętnie potrzymam sobie kamerę i będę cię rozśmieszać kiedy będziesz robić wywiad-spojrzałam na niego z grozą w oczach.
-Ale czy ty wiesz jak to zabawnie wygląda kiedy ci wszyscy sportowcy lecą do ciebie od razu kiedy poprosisz o wywiad, a potem patrzą na ciebie, jakby pierwszy raz w życiu zobaczyli kobietę-Phil parsknął śmiechem a ja uderzyłam go lekko w bark.


Na parkingu czekał już na nas samochód Eurosportu. Włożyliśmy nasze bagaże i udaliśmy się do hotelu. Po 20 minutach zatrzymaliśmy się pod ogromnym budynkiem. Moja ekipa weszła do środka odebrać karty od naszych pokoi a ja w tym czasie wykręciłam numer do Kristy.
-Ally tu jest pięknie, zostaję tu na zawsze!
-Czyli już wylądowałaś? Również cieszę się, że podróż dobrze ci minęła...
-Oj Ally, jestem w szoku, zrozum...Moje marzenie się spełniło. A tobie wiem, że nic nie jest. Przecież masz ze sobą czterech ogromnych facetów!
-Już dobrze. W takim razie nie przeszkadzam ci dłużej. Baw się dobrze i uważaj na siebie!
-Do zobaczenia za 4 dni!


Weszłam do środka i mnie zatkało. Wszystko z najwyższej półki. Bardzo eleganckie wnętrze, wszystko idealnie dobrane. Dopiero później dotarło do mnie, że dookoła mnie znajduje się pełno dyrektorów sportowych i ekip telewizyjnych. Czyli oznaczało to, że kolarze również będą przebywać w tym hotelu. Miałam jedynie nadzieję, że nie spotkam Stybara. Może to błąd, ale nie wiedziałam czy jedzie on w tegorocznym Tourze. Dopiero dziś wieczorem miałam dostać całą dokumentację.


Dostrzegłam Matt'a stojącego przy naszych walizkach, więc udałam się w jego stronę. Zajęło mi to dobrą chwilę, ponieważ w środku zaczęło pojawiać się coraz więcej ludzi.
-A gdzie Dave i Philip?-Zapytałam dźwiękowca, sama w tym czasie wspinając się na palce, z nadzieją, że coś zobaczę.
-Poszli po karty do pokoi. Może cię podsadzę karaluchu?
-Przepraszam bardzo, ale moje 168cm wzrostu nie uprawnia cię do nazywania mnie karaluchem lub jakimkolwiek innym małym stworzeniem!-Spojrzałam na Matta spode łba i udałam oburzenie.
-Okej, okej. Sorry, Wasza Wysokość-w tym momencie się ukłonił i parsknął śmiechem a ja wraz z nim. Przebywający w hallu hotelowym ludzie spojrzeli się na nas a nam jeszcze bardziej zachciało się śmiać. W tym momencie wrócili Dave i Philip patrząc na nas jak na idiotów.
-Ja nie pytam-Philip podniósł ręce do góry w geście poddania się.
-Ja chyba też nie...-Dave z kolei spojrzał na nas pocierając brodę.
-Ally masz pokój numer...125. A my mamy 137. No to co? Widzimy się za 15 minut tutaj, na dole. Zrobimy takie małe...obeznanie terenu-Philip mówił jakby konspiracyjnym głosem. Matt był tak miły i zaniósł mi walizki pod same drzwi. Sprawdziłam czy numer na pewno się zgadza. 125. Nacisnęłam na klamkę a moim oczom ukazał się...właściwie nie miałam pojęcia kto to był, mogłam jedynie stwierdzić, że był to mężczyzna...w dodatku w samych bokserkach. Stał tyłem do mnie. Jak szybko otworzyłam drzwi, tak samo szybko je zamknęłam. Stałam pod drzwiami oniemiała. Trzeba było jakoś wyjaśnić tą sprawę, ponieważ najprawdopodobniej zaszła jakaś pomyłka. Jak na zawołanie drzwi pokoju numer 125 otworzyły się.
-Czy mogę w czymś pomóc?-Mężczyzna stał przede mną w samych bokserkach widocznie nic sobie z tego nie robiąc.
-Właściwie to...właściwie to chyba...czy nie pomylił pan może pokoi?-Wyjąkałam.
Mężczyzna spojrzał na mnie nie rozumiejąc. Pokazałam mu kartę, wszytko wytłumaczyłam.
-A jak mówiłem, że to dziwne, że tylko ja mam pokój na innym piętrze to stwierdzili,że to się zdarza...-mężczyzna mówił bardziej do siebie, niż do mnie.-Bardzo przepraszam, rzeczywiście to ja musiałem się pomylić. W takim razie niech Pani chwilę zaczeka, ja spakuję rzeczy i już się wynoszę...
-Nie, to nie jest konieczne...pójdę do recepcji wszystko wyjaśnić i dostanę kartę do innego pokoju.
-Jest Pani pewna?-Mężczyzna podrapał się w tył głowy spoglądając na mnie z pytającym wzrokiem.
-Oczywiście, to żaden problem-posłałam mężczyźnie uśmiech.
-W takim razie pomogę chociaż zanieść walizki.
-To bardzo miłe, ale...
-Słucham? Czy coś nie tak?-Mężczyzna nie wiedział o co chodzi do czasu aż posłałam mu wymowne spojrzenie.-No tak...to ja ubiorę spodenki i możemy iść.
Mężczyzna wszedł do pokoju a ja cicho zachichotałam. Po paru minutach zjeżdżaliśmy windą do recepcji. Wyjaśniłam wszystko i już po paru minutach zmierzałam razem z poznanym jakiś czas temu mężczyzną w stronę pokoju 132, miał być on bowiem moim nowym lokum.
-Dalej sobie poradzę,dziękuję-powiedziałam zatrzymując się przed odpowiednim pokojem.
-Nie ma za co. Polecam się na przyszłość.
-Dobranoc-powiedziałam otwierając drzwi do pokoju i ciągnąc za sobą walizkę.
-Dobranoc Ally.
Zamarłam. Mimo, że przebywaliśmy ze sobą jakieś 20 minut to nie przedstawialiśmy się sobie. Plakietki również nie miałam założonej.
-Skąd...-nie dokończyłam mówić, bo w tym momencie mężczyzna zsunął lekko spodenki. Od wewnętrznej strony biodra znajdował się tatuaż przedstawiający znak wieczności.
Zrobiło mi się gorąco, nogi się ugięły a serce przyśpieszyło. Nie poznałam go. Czy to w ogóle możliwe?! Zmienił się, zmienił się nie do poznania. Głowę nachodziło mi tyle pytań...Dlaczego wciąż ma tatuaż...Nie wiem kiedy i dlaczego, ale po policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Czułam się bezsilna. Przed oczami pojawiła się sytuacja sprzed 3 lat.
-Wyjdź-powiedziałam bezsilnie, stojąc do Niego plecami.
-Ally musimy porozmawiać...
-Wyjdź!-Zebrałam siłę i krzyknęłam, mając wrażenie, że całe piętro to usłyszało. Kolarz wyszedł z pokoju trzaskając za sobą drzwiami. Położyłam się na łóżku. Łzy spływały po pliczkach i spadały na poduszkę. Czułam się bezsilna. Tour się jeszcze nie zaczął a ja miałam go już serdecznie dość. I pomyśleć, że to wszystko przez jednego kolarza. A miało ich tu być jeszcze 197...





*~*~*~*
Witajcie! Przepraszam za dłuuuugą nieobecność, ale postarajcie się mnie zrozumieć, chciałam wykorzystać wakacje jak najlepiej, bo od 2 września zaczynamy!:)
Na otarcie łez, po przyswojeniu informacji, że jutro ostatni dzień wakacji wstawiam rozdział...coś zaczynający rozdział :).
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam miłej lektury. Oczywiście chętnie poznam wasze opinie w komentarzach. Buziaki!:*

P.S Za wszystkie błędy przepraszam, rozdział pisany na telefonie.







3 komentarze:

  1. Powiem szczerze , że się tego nie spodziewałam. Naprawdę. Liczyłam na Michała i szczerze to właśnie Jego widziałam w tej roli, bo w końcu jak mocno człowiek może zmienić się przez trzy lata, żeby go później nie poznać? Czyżby , aż tak mocno? Jako mała dziewczynka chciałabym być dziennikarką. Miałam nawet taki mikrofon. Haha miło po wspominać zwłaszcza, że ten zawód wciąż chciałabym mieć, ale niestety życie nie jest proste. Ok czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka chwila zawahania i nie wiem co napisać, tak samo jak Lovely spodziewałam się Michała. A tu bum.
    Mam nadzieje, że jesteś z tego rozdziału zadowolona bo wyszedł niesamowicie.
    Pozostaje mi życzyć Ci weny i udanego roku szkolnego ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam się, że nie spodziewałam się, że Ally nie pozna Stybara, jeśli nie od razu to po chwili, po dwóch, po tym jak się odezwał pierwszy raz, widocznie zmienił całkiem swój image, jestem ciekawa co będzie dalej, czekam na pojawienie się Michała :)

    OdpowiedzUsuń