3 lata później...
01.07.2014r.
Słońce dawało o sobie znać. Podążałam belgijskimi uliczkami, podziwiając piękno okolicy. Dzieci biegały, ciesząc się początkiem wakacji. Umówiłam się w parku z Kristiną. Szłam alejką, szukając jej wzrokiem po okolicy. Nagle zobaczyłam przed sobą dziewczynkę w długich warkoczykach. Biegła w moją stronę.
-Ciocia!-Krzyknęła uroczo, a już po chwili zawisła na mojej szyi.
-Cześć księżniczko-złożyłam na jej dziecięcym policzku całusa. Po chwili dostrzegłam Kristy. Przywitałyśmy się i udałyśmy do centrum handlowego. Po około 2 godzinach chodzenia po sklepach miałam serdecznie dość, podobnie jak Stella.
-Ciociu, a może uciekniemy? Mama i tak nie zauważy...
-z wielką chęcią, ale...
-Co sądzisz Ally? Wydaje mi się, że lekko poszerza mnie w pasie...Ally, czy ty mnie słuchasz?!
-Tak. Właściwie to...Kristina zlituj się, kupiłaś już 2 identyczne sukienki!
-Ale tamte miały inne ozdobniki...Ufff...Co ja z wami mam-Kristina przeglądała się w lustrze robiąc pozy niczym fotomodelka.
Po 15 minutach siedziałyśmy w kawiarni, zajadając się pysznymi lodami.
-A ten Tobias...to coś poważnego?-Zapytałam przyjaciółkę, kiedy Stella poszła bawić się w kąciku dla dzieci.
-Podwiózł mnie raz do domu! Ally ja nie jestem gotowa na kolejny związek...
-Minęły 3 lata. Nie uważasz, że potrzebny jest ci ktoś, kto zajmie się tobą i małą? Miałabyś do kogo się przytulić...
-Ally, czy mi się wydaje czy to jednak ty bardziej kogoś potrzebujesz?-Spojrzała na mnie z uśmieszkiem na ustach.
-Raczej to pierwsze...Ja nawet nie mam kiedy kogoś poznać. Ciągle praca i praca. Właściwie teraz mam wolne, ale to tylko tydzień, a nie wiem czy w tyle można znaleźć sobie miłość życia.
-Masz wolne...to może warto jakoś ten czas wykorzystać...co ty na to, abyśmy gdzieś wyjechały? Zawsze marzyłam o Hiszpanii, albo Francji...
-Zaraz, zaraz, moment. Po pierwsze z kim zostawiłabyś Stellę?-Spojrzałam na przepełnioną pomysłami Kristine.
-Poproszę Kathrin, ona powinna się zgodzić.
Faktycznie, siostra Kristy bardzo lubiła siostrzenice.
-I...jak to sobie wyobrażasz?-Spojrzałam z lekkim zdziwieniem na przyjaciółkę.
-No...wsiądziemy w samolot...i po prostu będziemy dobrze się bawić? Ally tobie szczególnie zrobi dobrze taka podróż. Wyluzujesz się.
-Właściwie masz racje. To na kiedy mam rezerwować bilety?-Zaczynał podobać mi się pomysł Kristy.
-Muszę ściągnąc tu Kathrin, i się spakować. Za dwa dni?
-Od razu po powrocie do domu dzownię!
Świetnie, że dałam się namówić na tą podróż. Francja, kraj zakochanych...może coś z tego będzie...
Weszłam do domu i tak jak powiedziałam Kristinie tak od razu zrobiłam. Po kilku minutach bilety były załatwione. Poszłam pod prysznic. Kidedy wyszłam usłyszałam dzwoniący telefon.
-Tak szefie?-Byłam zdziwiona, bowiem miałam tydzień wolnego, więc czego chciał ode mnie przełożony?
-Ally, widzisz. Ja wiem doskonale, że masz urlop, ale...Pojawiły się małe problemy. Nick jest chory i nie może jechać na Wielką Pętle. Postanowiłem zatem, że to ty będziesz redaktorem na Tour de France.
-Ale...ja miałam...
-Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. Wylot 3 lipca. Liczę na ciebie. Do usłyszenia.
Sygnał zakończonej rozmowy w słuchawce. Pięknie! Owszem, miałam jechać do Francji, ale na wakacje a nie do pracy! Jeszcze do tego kolarstwo...Kiedyś kochałam ten sport. Teraz kiedy o nim myślę przed oczami mam Stybiego...to znaczy Stybara. I tą kobietę... Co ja teraz powiem Kristinie? Chyba wypadałoby prawdę...
-Cześć Kristy, mam nadzieję, że nie obudziłam Stelli. Słuchaj dzwonię, żeby powiedzieć ci, że...bilety zamówione...
-To świetnie. Nie wiem jaką wziąć walizkę. Chyba jednak wezmę tę dużą...
-Dzwonił do mnie Duke. Nick się rozchorował i...wysyłają mnie na Tour de France-miałam nadzieję, że Kristy jakoś mi to wybaczy.
-No cóż. W końcu to twoja praca. Zawsze mogło być gorzej. Tak przynajmniej będziemy w jednym miejscu. Pozatym zawsze chciałaś być na Wielkiej Pętli.
-To było jeszcze zanim...Zdenek...nie wracajmy do tego. Czyli nie jesteś zła?
-Może odrobinkę. Słuchaj będę tam z tobą, może poznam jakiegoś miłego kolarza...
-O nie! Od nich będę cię trzymała z daleka!
01.07.2014r.
Słońce dawało o sobie znać. Podążałam belgijskimi uliczkami, podziwiając piękno okolicy. Dzieci biegały, ciesząc się początkiem wakacji. Umówiłam się w parku z Kristiną. Szłam alejką, szukając jej wzrokiem po okolicy. Nagle zobaczyłam przed sobą dziewczynkę w długich warkoczykach. Biegła w moją stronę.
-Ciocia!-Krzyknęła uroczo, a już po chwili zawisła na mojej szyi.
-Cześć księżniczko-złożyłam na jej dziecięcym policzku całusa. Po chwili dostrzegłam Kristy. Przywitałyśmy się i udałyśmy do centrum handlowego. Po około 2 godzinach chodzenia po sklepach miałam serdecznie dość, podobnie jak Stella.
-Ciociu, a może uciekniemy? Mama i tak nie zauważy...
-z wielką chęcią, ale...
-Co sądzisz Ally? Wydaje mi się, że lekko poszerza mnie w pasie...Ally, czy ty mnie słuchasz?!
-Tak. Właściwie to...Kristina zlituj się, kupiłaś już 2 identyczne sukienki!
-Ale tamte miały inne ozdobniki...Ufff...Co ja z wami mam-Kristina przeglądała się w lustrze robiąc pozy niczym fotomodelka.
Po 15 minutach siedziałyśmy w kawiarni, zajadając się pysznymi lodami.
-A ten Tobias...to coś poważnego?-Zapytałam przyjaciółkę, kiedy Stella poszła bawić się w kąciku dla dzieci.
-Podwiózł mnie raz do domu! Ally ja nie jestem gotowa na kolejny związek...
-Minęły 3 lata. Nie uważasz, że potrzebny jest ci ktoś, kto zajmie się tobą i małą? Miałabyś do kogo się przytulić...
-Ally, czy mi się wydaje czy to jednak ty bardziej kogoś potrzebujesz?-Spojrzała na mnie z uśmieszkiem na ustach.
-Raczej to pierwsze...Ja nawet nie mam kiedy kogoś poznać. Ciągle praca i praca. Właściwie teraz mam wolne, ale to tylko tydzień, a nie wiem czy w tyle można znaleźć sobie miłość życia.
-Masz wolne...to może warto jakoś ten czas wykorzystać...co ty na to, abyśmy gdzieś wyjechały? Zawsze marzyłam o Hiszpanii, albo Francji...
-Zaraz, zaraz, moment. Po pierwsze z kim zostawiłabyś Stellę?-Spojrzałam na przepełnioną pomysłami Kristine.
-Poproszę Kathrin, ona powinna się zgodzić.
Faktycznie, siostra Kristy bardzo lubiła siostrzenice.
-I...jak to sobie wyobrażasz?-Spojrzałam z lekkim zdziwieniem na przyjaciółkę.
-No...wsiądziemy w samolot...i po prostu będziemy dobrze się bawić? Ally tobie szczególnie zrobi dobrze taka podróż. Wyluzujesz się.
-Właściwie masz racje. To na kiedy mam rezerwować bilety?-Zaczynał podobać mi się pomysł Kristy.
-Muszę ściągnąc tu Kathrin, i się spakować. Za dwa dni?
-Od razu po powrocie do domu dzownię!
Świetnie, że dałam się namówić na tą podróż. Francja, kraj zakochanych...może coś z tego będzie...
Weszłam do domu i tak jak powiedziałam Kristinie tak od razu zrobiłam. Po kilku minutach bilety były załatwione. Poszłam pod prysznic. Kidedy wyszłam usłyszałam dzwoniący telefon.
-Tak szefie?-Byłam zdziwiona, bowiem miałam tydzień wolnego, więc czego chciał ode mnie przełożony?
-Ally, widzisz. Ja wiem doskonale, że masz urlop, ale...Pojawiły się małe problemy. Nick jest chory i nie może jechać na Wielką Pętle. Postanowiłem zatem, że to ty będziesz redaktorem na Tour de France.
-Ale...ja miałam...
-Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz. Wylot 3 lipca. Liczę na ciebie. Do usłyszenia.
Sygnał zakończonej rozmowy w słuchawce. Pięknie! Owszem, miałam jechać do Francji, ale na wakacje a nie do pracy! Jeszcze do tego kolarstwo...Kiedyś kochałam ten sport. Teraz kiedy o nim myślę przed oczami mam Stybiego...to znaczy Stybara. I tą kobietę... Co ja teraz powiem Kristinie? Chyba wypadałoby prawdę...
-Cześć Kristy, mam nadzieję, że nie obudziłam Stelli. Słuchaj dzwonię, żeby powiedzieć ci, że...bilety zamówione...
-To świetnie. Nie wiem jaką wziąć walizkę. Chyba jednak wezmę tę dużą...
-Dzwonił do mnie Duke. Nick się rozchorował i...wysyłają mnie na Tour de France-miałam nadzieję, że Kristy jakoś mi to wybaczy.
-No cóż. W końcu to twoja praca. Zawsze mogło być gorzej. Tak przynajmniej będziemy w jednym miejscu. Pozatym zawsze chciałaś być na Wielkiej Pętli.
-To było jeszcze zanim...Zdenek...nie wracajmy do tego. Czyli nie jesteś zła?
-Może odrobinkę. Słuchaj będę tam z tobą, może poznam jakiegoś miłego kolarza...
-O nie! Od nich będę cię trzymała z daleka!
*~*~*~*
Cześć i czołem! Jedyneczka do waszej dyspozycji. Wyrażajcie opinię w komentarzach! :)
Tour de Pologne ruszyło, a właście już pomału dobiega końca. A może któraś z Was była i na własne oczy widziała zmagania kolarzy? :)
Witaj ponownie *o*
OdpowiedzUsuńPo dzisiejszym dniu, powiedzmy, że srednio wesołym dla mnie bo Kwiatek został za główną grupą na etapie który teoretycznie miał być tym 'lepszym' jest rozdział tu *o*
Dziekuje.
Jestem ciekawa co takiego przydarzy się Ally na TdF... Szkoda, że nie udało jej się odpocząć, ale ma być ciekawiej prawda ? XD
W zasadzie krótko, ale jak najbardziej ciekawie a ja jestem głodna kolejnego rozdziału. Pisz pisz nie mogę się doczekać :)
A co do TdP ... Obserwowałam zmagania w Warszawie i jestem pod wrażeniem nie tylko poziomu na jakim ścigali się kolarze, ale samej organizacji wyścigu. Mega ;pp Oczywiście po zwycięstwie Kittela z którego radość byla dość spora, bynajmniej dla mnie bo jest on strasznie pozytywnym człowiekiem , stało się jasne, że wraca a tu bum. Odpada na kolejnych etapach. Szkoda, ale taki jest ten piękny sport. Bawi mnie to jak wszyscy komentatorzy próbują popisać się Kwiatkowskiemu, jest Mistrzem Świata fakt, jednak ciągle zachwalanie go jest niesmaczne ;p no i oczywiście milion ludzi wszędzie. To niesamowite jak ten sport rozrasta się w Polsce <3
Ps. U mnie przedstawienie kolarskiego bloga. Zapraszam ;*
W oczekiwaniu na kolejny rozdział,
Pozdrawiam
Oczywiście, że będzie ciekawiej, ale czy w pozytywnym tego słowa znaczeniu?...:D Oj, w Warszawie z pewnoscią było genialnie. Masz rację co do tych komentatorów, rzeczywiście to dość zabawne :). Dzięki za twoją obecność :*
UsuńWeszłam sprawdzić czy nie ma u Ciebie czegoś nowego, a tutaj już jedyneczka. Oj telepatia chyba ;)
OdpowiedzUsuńO kurczaki, to się porobiło i porobi. Miały być wspólne wakacje z przyjaciółką i odskocznia od przeszłości, a tutaj nagle plany zmieniają się diametralnie. Nie oszukujmy się każda z Nas chciałaby być dziennikarzem na Tour de France, ale dla Ally nie będzie to łatwe zwłaszcza, że na pewno wrócą dawne demony i uczucia. :(
Co do naszego wyścigu, to…tak, byłam na starcie 4 etapu i po prostu wciąż żyje tamtym dniem. Wspaniałe wspomnienia i wreszcie mogłam zobaczeć ponownie Marcela po 4 latach przerwy. Znów 4 etap i znów On w koszulce lidera jak w 2011 roku, ehhh… Miło było Go zobaczyć no. Do dziś zastanawiam się skąd On ma takie idealne włosy , hahaha. Wiele wspomnień mam w głowie i nawet teraz uśmiecham się jak głupia. :D Dziękuje Panu Langowi za ten wyścig, bo jest to cudowne święto dla wszystkich Polaków. :)
Czekam na następny rozdział ! Pozdrawiam :*
http://cena--marzen.blogspot.com/
UsuńZapraszam na nowy rozdział :)
Czy wrócą uczucia z przeszłości? Zobaczymy, a raczej przeczytamy w kolejnych rozdziałach :D
OdpowiedzUsuńZazdroszcze Ci tych emocji! Na pewno było fantastycznie. A co do włosów Marcela...też mnie to ciekawi XD
Dziekuję za komentarz ;*
Życie często plata nam figle, tak jest również w tym przypadku. Nie ma możliwości, że Ola nie spotka Zdenka, jakie uczucia będą jej towarzyszyć? Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na jedynkę - http://addycyjni.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń